Melfka wyrusza na biwak

Myślę, że to musiało się w końcu stać i mimo, że wciąż uważam, że NaNoWriMo nie jest dla mnie, nie mogłam oprzeć się namowom Marie i Myka i zapisałam się na lipcowy Camp NaNoWriMo. Tym, co mnie ostatecznie przekonało do udziału, były mniej restrykcyjne zasady biwaku, umożliwiające wybranie planowanej liczby słów oraz projektu innego niż powieść. Mogłam oczywiście wyznaczyć sobie cel osiągnięcia 31 000 słów, by połączyć go z 1000 słów dziennie, które piszę w ramach wyzwania 365k Club, ale wydawało mi się oszukiwaniem, więc zamiast tego skorzystałam z zasad biwaku, które pozwalają wybrać redagowanie zamiast pisania.