6 rzeczy, które pomogły mi skończyć powieść

Już wcześniej kończyłam powieści, ale zazwyczaj potrzebowałam ponad roku, by dotrzeć do końca, więc kiedy skończyłam swoją powieść fantasy, “By His Will”, w ciągu sześciu miesięcy przechodząc od “niczego” do “135 000 słów”, zaczęłam się zastanawiać, co pomogło mi tego dokonać. Wiedziałam, że częściowo to zasługa udziału w 365k Club, który niejako zmusił mnie do codziennego produkowania nowych słów, ale to wyzwanie to nie NaNoWriMo: pisarze nie muszą pracować nad jedną powieścią, z której to zasady chętnie korzystałam, równolegle z “By His Will” pisząc posty na bloga i opowiadania. Więc co tak naprawdę pomogło mi ukończyć pierwszą wersję dość szybko, …

Blog Hop: Wyzwanie 7/7/7

W maju  Myk Pilgrim oznaczył mnie w łańcuszku na Facebooku, zachęcając mnie do umieszczenia siedmiu zdań z siódmej linii, z siódmej strony powieści, nad którą wciąż pracuję. Podjęłam się wyzwania i po oznaczeniu grupy moich znajomych miałam możliwość podejrzenia, nad czym pracują (i mam nadzieję, że będę mogła kiedyś przeczytać ich ukończone powieści!). Później zapomniałam o wyzwaniu, choć post jeszcze krążył wśród moich facebookowych znajomych. Nie wiedziałam, że wyzwanie przeniosło się na blogi (a może tam właściwie się zaczęło?) i w zeszłym tygodniu Sara Letourneau oznaczyła mnie na swoim blogu, znów zapraszając mnie do wyzwania.

To zawsze wspaniałe uczucie

Są takie rzeczy, które zawsze są wspaniałe. Smak pierwszych truskawek, gdy zaczyna się lato. Otworzenie nowej książki ulubionego autora. Dotyk poduszki na twarzy po długim i wyczerpującym dniu. Ile razy by się ich nie doświadczyło, towarzyszące im uczucie zawsze jest wspaniałe. A skończenie pisania, czy to opowiadania, czy powieści, jest jedną z takich rzeczy.