Miesiąc pisania – lipiec

MoW-PLLatem ludzie myślą o słońcu, o wyczekiwanych wakacjach w jakimś miłym miejscu i skupiają się na odpoczynku, jeśli tylko mogą. Natomiast ci z nas, którzy tkwią w pracy, mogą jedynie pomarzyć o morzu i plażach zerkając na kawałek nieba za oknem. A ponieważ pogoda w Irlandii jest wyjątkowo kapryśna, gorąco robiło mi się jedynie na myśl o moich projektach, bo lipiec okazał się nie lada wyzwaniem. Czytaj dalej Miesiąc pisania – lipiec

Miesiąc pisania – marzec

MoW-PLNo proszę! Minął kolejny miesiąc. W porównaniu do wyboistego lutego, marzec wykazał nieco więcej zrozumienia, umożliwiając mi pisanie w równomiernym tempie i docenienie długoterminowych efektów wyzwania. Przypominało mi to trochę wspinaczkę w górach, kiedy szczyty zawsze wydają się tak daleko, jak na początku wędrówki, ale kiedy spojrzy się wstecz, widać te wszystkie doliny i wąskie ścieżki, które już przeszliśmy. Pisanie sprawia podobne wrażenie: wydaje się, że tysiąc słów to tak naprawdę niewiele, ale kiedy spojrzy na miesiąc, a potem dwa czy trzy miesiące pełne takich tysięcy, słowa rosną i nabierają kształtu powieści, opowiadań, czy postów na blogu. Czytaj dalej Miesiąc pisania – marzec

Mija kolejny rok…

2014PLKilka dni temu Facebook wyświetlił automatyczny post zapraszający do przejrzenia podsumowania mojego roku 2014 i – oczywiście – podzielenia się nim z przyjaciółmi. Z ciekawości zajrzałam i zauważyłam, że przegląd opierał się na dodanych zdjęciach i ilości „polubień”, które otrzymały, więc w rezultacie Facebook przegapił większość ważnych wydarzeń w moim życiu. Wzruszyłam ramionami i przygotowałam własne podsumowanie: prosty kolaż z okładkami siedmiu antologii wydanych w tym roku, gdyż pisanie jest jedną z najważniejszych rzeczy w moim życiu i zawsze niezwykle się cieszę, gdy ukazuje się mój tekst. Czytaj dalej Mija kolejny rok…

Wspinaczka w Górach Literackich

Pamiętam jak mając dwadzieścia lat pierwszy raz pojechałam w Tatry, by się wspinać.

Oczywiście, bywałam już tam wcześniej, ale byłam wtedy zbyt młoda, żeby uważać góry za coś więcej niż tylko ładne otoczenie. Rodzice zabierali nas na spacery po malowniczym Zakopanem i po dolinach, które wyglądały na wykradzione wprost z powieści fantasy. Wciąż mogę przypomnieć sobie niektóre z widoków, konkretne miejsce, a nawet nastrój, choć minęło już ponad ćwierć wieku.

Tatry, Czerwone Wierchy - fot. Ryszard Zuchowski
Tatry, Czerwone Wierchy – fot. Ryszard Zuchowski

Ale dopiero dziesięć – albo trochę więcej – lat temu spakowałam plecak i wsiadłam do pociągu do Zakopanego wiedząc, że tym razem nie będę tylko podziwiać góry, ale spróbuję się na nie wspiąć. Czułam się nie tylko podekscytowana, ale i gotowa na podobne wyzwanie: może nie byłam atletką i należałam raczej do moli książkowych, niż miłośników fitnessu, ale mogłam spacerować godzinami i nie widziałam powodu, dla którego nie miałabym dotrzeć do samych wierzchołków gór. Czytaj dalej Wspinaczka w Górach Literackich