Miesiąca pisania… Rok pisania.

MoW-PLJak być może zauważyliście, nie napisałam nic o tym, jak minęły mi październik i listopad, ale wbrew pozorom nie porzuciłam wyzwania 365k Club. Przeciwnie. Ostatnie miesiące minęły mi wypełnione zarówno pisaniem, jak i sprawami życiowymi, więc mimo że nie zamieściłam postów z „Miesiąca pisania”, samego pisania nie przerwałam. Czytaj dalej Miesiąca pisania… Rok pisania.

5 pisarskich wspomnień

5MemPlKiedy myślę o sobie jako o pisarce, wracają do mnie tylko dobre wspomnienia. Pewnie, przytrafiły mi się i złe rzeczy, bolesne ukłucia listów odmownych i frustracja blokady pisarskiej, ale to nie one przychodzą na myśl, jakby nie były aż tak ważne. A kiedy skupiam się na jasnej stronie pisania, kilka wspomnień natychmiast przychodzi mi do głowy i właśnie nimi chcę się dzisiaj podzielić. Czytaj dalej 5 pisarskich wspomnień

Miesiąc pisania – wrzesień

MoW-PLJeden z moich przyjaciół zapytał mnie ostatnio, czy mam czasem ochotę na odrobinę lenistwa w postaci dnia bez pisania. Spoglądając na moją pisarską wędrówkę z 365k Club i te 9 miesięcy pisania bez przerwy odpowiedziałam: tak, czasami nie chce mi się pisać albo myślę o tym, by napisać mniej. Wraz z upływem dni, tygodni i miesięcy napisałam wystarczająco „nadprogramowych” słów, żeby pozwolić sobie nawet na tydzień wolnego, jeśli bym chciała, ale… nie czuję się dobrze z tą myślą. Oczywiście gdyby jakieś poważne wydarzenie w życiu przeszkodziłoby mi w piasaniu, opuszczenie dnia czy miesiąca uznałabym za uzasadnione, ale skoro życie toczy się w miarę stabilnie, miałabym wrażenie, że oszukuję, opuszczając dzień bez dobrego powodu. Ale zdradzę Wam tajemnicę: czasem się lenię i wtedy pisanie jest jedyną rzeczą, którą robię danego wieczoru. Czytaj dalej Miesiąc pisania – wrzesień

Droga na skróty do pisarstwa

2Kiedy jeszcze mieszkałam w Polsce, pracowałam jako nauczycielka języka angielskiego dla młodszych dzieci. Pamiętam jak jednego roku matka pewnej siedmiolatki podeszła do mnie. Był wrzesień, dopiero rozpoczęliśmy lekcje na poziomie początkującym, a ona zapytała, czy pod koniec roku szkolnego jej córka będzie mówiła płynnie po angielsku. „Bo widzi pani” — powiedziała — „latem będziemy przenosić się do Wielkiej Brytanii, gdzie pracuje jej ojciec.” Popatrzyłam na nią i zawahałam się przed odpowiedzią. Czy dziewczynka będzie mówiła płynnie? Nie. Tak. Czytaj dalej Droga na skróty do pisarstwa

6 rzeczy, które pomogły mi skończyć powieść

2Już wcześniej kończyłam powieści, ale zazwyczaj potrzebowałam ponad roku, by dotrzeć do końca, więc kiedy skończyłam swoją powieść fantasy, „By His Will”, w ciągu sześciu miesięcy przechodząc od „niczego” do „135 000 słów”, zaczęłam się zastanawiać, co pomogło mi tego dokonać. Wiedziałam, że częściowo to zasługa udziału w 365k Club, który niejako zmusił mnie do codziennego produkowania nowych słów, ale to wyzwanie to nie NaNoWriMo: pisarze nie muszą pracować nad jedną powieścią, z której to zasady chętnie korzystałam, równolegle z „By His Will” pisząc posty na bloga i opowiadania.

Więc co tak naprawdę pomogło mi ukończyć pierwszą wersję dość szybko, przy jednoczesnej pracy na pełen etat i nie zaniedbywaniu życia? Czytaj dalej 6 rzeczy, które pomogły mi skończyć powieść

Miesiąc pisania – sierpień

MoW-PLWygląda na to, że jestem bardziej niż „modnie spóźniona” z moim comiesięcznym sprawozdaniem z pisania, ale nie znaczy to, że mam złe wieści. Wprost przeciwnie, po trudnym lipcu, podczas którego musiałam znaleźć równowagę pomiędzy wyzwaniem 365k Club i Camp NaNoWriMo, udało mi się złapać oddech i zwolniłam z redakcją powieści, choć wciąż zabierałam ją do biura, by pracować nad nią podczas przerwy na lunch. I kiedy nie musiałam na nią poświęcać godziny czy dwóch każdego wieczoru poczułam, że mam dużo wolnego czasu, więc poświęciłam go na relaks, jednocześnie nie zaniedbując mojego pisarskiego wyzwania. Czytaj dalej Miesiąc pisania – sierpień

Blog Hop: Wyzwanie 7/7/7

Blog Hop_PLW maju  Myk Pilgrim oznaczył mnie w łańcuszku na Facebooku, zachęcając mnie do umieszczenia siedmiu zdań z siódmej linii, z siódmej strony powieści, nad którą wciąż pracuję. Podjęłam się wyzwania i po oznaczeniu grupy moich znajomych miałam możliwość podejrzenia, nad czym pracują (i mam nadzieję, że będę mogła kiedyś przeczytać ich ukończone powieści!). Później zapomniałam o wyzwaniu, choć post jeszcze krążył wśród moich facebookowych znajomych. Nie wiedziałam, że wyzwanie przeniosło się na blogi (a może tam właściwie się zaczęło?) i w zeszłym tygodniu Sara Letourneau oznaczyła mnie na swoim blogu, znów zapraszając mnie do wyzwania. Czytaj dalej Blog Hop: Wyzwanie 7/7/7

Ta powieść, której nie piszę

ThatNovelPLPowodem powstania postu była rozmowa ze Meg Cowley (jeśli jeszcze nie obserwujecie jej na Twitterze, to ułatwię Wam decyzję: @meg_cowley). Rozmawiałyśmy o zanurzaniu się w światy, które kreujemy i skakaniu pomiędzy nimi, a potem dyskusja skręciła w kierunku jednego z moich projektów. Meg zaczęła się dopytywać i niejako obiecałam jej więcej informacji. Czytaj dalej Ta powieść, której nie piszę

Miesiąc pisania – lipiec

MoW-PLLatem ludzie myślą o słońcu, o wyczekiwanych wakacjach w jakimś miłym miejscu i skupiają się na odpoczynku, jeśli tylko mogą. Natomiast ci z nas, którzy tkwią w pracy, mogą jedynie pomarzyć o morzu i plażach zerkając na kawałek nieba za oknem. A ponieważ pogoda w Irlandii jest wyjątkowo kapryśna, gorąco robiło mi się jedynie na myśl o moich projektach, bo lipiec okazał się nie lada wyzwaniem. Czytaj dalej Miesiąc pisania – lipiec

Wartość satysfakcjonującego zakończenia

TheEnd_PLCi, którzy obserwują mnie na Twiterze już zapewne wiedzą, że niedawno skończyłam grać w Dragon: Age Inquisition. Grałam dość intensywnie w lutym i kiedy okazało się, że zbliżam się do końca, zrobiłam sobie przerwę, bo nie byłam jeszcze gotowa na poznanie zakończenia. Jednocześnie zaskoczyły mnie długość i stopień złożoności głównego wątku – czy też raczej ich brak. Zazwyczaj nie spieszę się w grach i mimo że przedstawiane historie mnie wciągają, to jednocześnie światy typu „open world” lub posiadające rozległe obszary kuszą mnie i zwiedzam każdy możliwy zakątek, natomiast ciekawe postacie zachęcają do wielokrotnych interakcji, bo nie mogę oprzeć się sprawdzeniu, czy nie mają czegoś nowego do powiedzenia. W związku z tym mój postęp w grze przebiega dość powoli i takim go właśnie lubię, więc dotarcie do końcówki głównego wątku po zaledwie 60 czy 70 godzinach spędzonych w większości na obijaniu się, było dla mnie lekkim szokiem. Czytaj dalej Wartość satysfakcjonującego zakończenia