Miesiąc pisania – marzec

MoW-PLNo proszę! Minął kolejny miesiąc. W porównaniu do wyboistego lutego, marzec wykazał nieco więcej zrozumienia, umożliwiając mi pisanie w równomiernym tempie i docenienie długoterminowych efektów wyzwania. Przypominało mi to trochę wspinaczkę w górach, kiedy szczyty zawsze wydają się tak daleko, jak na początku wędrówki, ale kiedy spojrzy się wstecz, widać te wszystkie doliny i wąskie ścieżki, które już przeszliśmy. Pisanie sprawia podobne wrażenie: wydaje się, że tysiąc słów to tak naprawdę niewiele, ale kiedy spojrzy na miesiąc, a potem dwa czy trzy miesiące pełne takich tysięcy, słowa rosną i nabierają kształtu powieści, opowiadań, czy postów na blogu.

Skąd wiem? Ponieważ pod koniec marca udało mi się przekroczyć 100 000 słów napisanych od początku 2015 roku. To więcej niż napisałam w 2014 (myślę, że dużo więcej, ale dokładnych danych nie mam). Nie dowiedziałabym się tego bez zapisywania własnego postępu, gdyż nawet powieść, na której obecnie się skupiam, choć bardzo się rozrosła, wciąż pozostaje niedokończona. Myślę, że notowanie ilości napisanych słów pomaga poszerzyć perspektywę i pomaga w budowaniu motywacji, dając poczucie, że coś się osiągnęło.

100kWordsPL

 

Wyzwanie trwa już trzy miesiące, jednak nie mogę powiedzieć, że w tym czasie udało mi się odnaleźć równowagę pomiędzy pisaniem a innym aspektami życia, ani że znalazłam idealny porządek dnia, ale przynajmniej na tyle udało mi się zorganizować własny czas, by przeczytać kilka książek, włącznie z podręcznikiem Scrivenera (choć moje wyzwanie czytelnicze na Goodreads wciąż wskazuje, jak duże mam zaległości) i zrelaksować się przy twórczej zabawie z modeliną.

Udział w 365k Club udowodnił również, że pisanie naprawdę jest najważniejsze w moim życiu. Zdarzało się, że wyłączałam wciągającą grę albo ignorowałam rozmowy na Twitterze, bo przyszła pora na pisanie, nie wspominając już o planowaniu piątkowego wyjścia do pubu ze współpracownikami tak, żeby nie zabierało czasu przeznaczonego na pisanie. Myślę, że po kolejnym miesiącu, w którym napisałam 1000 słów dziennie mogę mówić o zaczątkach dyscypliny pisarskiej – i mówię tu o uczciwym, codziennym tysiącu, a nie średniej wzmocnionej weekendami pełnymi szaleńczego zapisywania słów.

1000MarchPL

 

A po spokojnym marcu, kwiecień zapowiada nowe wyzwanie: wyjeżdżam i planuję odwiedzić festiwal fantastyki – Pyrkon, co oznacza, że być może mój rekord dni, w które pisałam, zostanie przerwany. A może nie? Może okaże się, że piszę patrząc na pokazy cosplayerów albo czekając na kolejną prelekcję?

Opowiem Wam o tym w przyszłym miesiącu.

Post jest częścią cyklu „Miesiąc pisania”, jeśli macie ochotę, to zajrzyjcie do innych postów z tej serii.

Dodaj komentarz