Miesiąc Pisania – Luty

MoW-PLNie planowałam, że „Miesiąc Pisania” będzie pojawiał się regularnie, ale pomyślałam, że niektórzy mogą być ciekawi, jak toczy się moje przygoda z 365k Club – i czy w ogóle jeszcze się toczy. Tak jak się spodziewałam, luty okazał się nieco trudniejszy, zarówno ze względu na okoliczności życiowe i różne „zajęcia dodatkowe”, które sama sobie organizowałam. Uwierzcie mi, że kupienie gry komputerowej, w którą od dawna chcieliście zagrać, może wprowadzić niezły zamęt do planów pisarskich…Tak, na początku lutego zostałam wreszcie właścicielką „Dragon Age: Inquisition”, które uszczupliło mój pisarski miesiąc o ponad 60 godzin, ale za to mogłam ćwiczyć dyscyplinę, gdy przychodził czas, by ostatni raz zapisać grę i usiąść, by napisać tysiąc słów. Próbowałam też pisać przed włączeniem gry, ale w ciągu tygodnia nie zawsze zdawało to egzamin.

A kiedy wreszcie zrobiłam sobie przerwę od gry, zaczęłam nałogowo oglądać „Agents of S.H.I.E.L.D” i skończyłam cały sezon w czasie, który zazwyczaj zajmuje mi zdecydowanie, czy cokolwiek obejrzę. Jednak pisanie stało się trochę jak mycie zębów – czymś, co po prostu codziennie robię i liczba słów nadal rosła, a ja nie opuściłam ani jednego dnia, więc w efekcie wyznaczyłam prywatny rekord 59 dni pisania bez przerwy. Przyznam szczerze, że było kilka sytuacji, w których poważnie rozważałam opuszczenie dnia, albo napisanie mniejszej liczby słów, ale duch walki wygrał i nie byłam gotowa się poddać.

50daysPL
Odznaka 365k Club zdobyta za regularne pisanie – przez 50 dni bez przerwy.

 

Muszę też przyznać, że zmniejszyłam tempo pisania i to nie tylko ze względu na wszystkie inne rzeczy, które rozpraszały moją uwagę. Mając ponad 60tys. słów (ponad 300 tys. znaków) nowej powieści, napisane w większości w ciągu ostatnich dwóch miesięcy i dwa skończone opowiadania, uświadomiłam sobie, że zbliżam się do momentu, w którym wszystkie rozplanowane pomysły będą już wykorzystane i znów przyjdzie czas na planowanie, co z kolei oznacza więcej myślenia, a mniej pisania. Nie cieszy mnie to szczególnie, ale będzie to po prostu kolejne wyzwanie i może nauczę się „planować w locie”. I mimo wolniejszego tempa, wciąż zdołałam napisać moje 1000 słów dziennie, nie próbując jednak przekroczyć tej liczby. Zamiast tego starałam się znaleźć czas na inne aktywności i mimo że redakcja mojej poprzedniej powieści wciąż leży odłogiem (i bądźmy szczerzy, będzie ostatnim, co zrobię – gdy do wyboru pozostaną już tylko ona i obowiązki domowe), ale znów nieco więcej czytam i powoli kończę mój projekt krawiecki.

1000-FebPL
Odznaka 365k Club zdobyta za napisanie w lutym przynajmniej 1000 słów dziennie.

 

Wygląda na to, że codzienny harmonogram powoli mi się stabilizuje i chociaż wciąż czekają na mnie nowe wyzwania, cieszę się na widok przyrastającej – tysiąc po tysiącu – liczby słów. Jestem zadowolona z dwóch napisanych opowiadań, „Sanne i drewno” i „Dreams of Airships” („Marzenia o statkach powietrznych”), a i postępy w mojej powieści dark fantasy również są obiecujące. Kolejne pomysły, choć jeszcze nie do końca sprecyzowane, też czekają na swoją kolej.

Jeśli wszystko dobrze pójdzie, pod koniec tego miesiąca będę świętowała 100tys. słów napisanych w tym roku. A 2015 dopiero się zaczął. Kto wie, ile jeszcze historii przyniesie?

Dodaj komentarz