Żadnych wymówek dla plagiatów

plagiatNiedawno trafiłam na artykuł z 2010 roku opisujący niemiecką autorkę, której pierwsza książka, bestseller, okazała się plagiatem innej powieści. Bardziej niż sam fakt plagiatu, wstrząsnęła mną obrona autorki. „To nie kopiowanie, to mieszanie” – powiedziała, mimo że jak podano w artykule, całe fragmenty były skopiowane z pracy innego autora.

Niecały tydzień później trafiłam w sieci na podobną sytuację: młody polski autor, wydający w płatnym wydawnictwie (tzw. „vanity press”) otwarcie przyznał, że jego książka to fan-fiction osadzone w świecie stworzonym przez jedną z bardzo popularnych autorek i wykorzystujące jej głównego bohatera. I tym razem wymówka była podobna: „to tylko inspiracja i nie robię nic złego, jeśli używam tylko imienia głównej postaci, bo to przecież nie ta sama postać”. Nie miałam okazji przeczytać fragmentu książki, ale nota na okładce sugeruje, że główny bohater jest smokiem – dokładnie tak, jak w oryginalnej serii.

Jest też trzeci przypadek: dziewczyna, która skopiowała opowieść fan-fiction i po wprowadzeniu zmian wydała ją jako oryginalną powieść, już pod własnym nazwiskiem. A jej  wydawca podobno stwierdził, że kopiowanie z bloga to nic takiego w porównaniu z plagiatem z wydanej książki.

Te przypadki mogą być znakiem, że nowe pokolenie, przyzwyczajone do wolności, jaką daje Internet i do darmowych, natychmiastowo dostępnych treści, zacznie szerzyć podobne podejście. „To nic złego. Można brać rzeczy innych.” Ale przecież to nieprawda. Kradzież pozostaje kradzieżą, niezależnie od tego, czy bierzemy należące do kogoś jabłko, zegarek czy też twórczość. Istnieje też różnica między pisaniem fan-fiction jako hołdem dla autora i sposobem na ponowne przeżycie historii a próbą osiągnięcia zysków wykorzystując pracę kogoś innego, ale niektórzy początkujący pisarze zdają się jej nie dostrzegać.

Wszyscy lubimy darmowe treści, których dostarcza nam Internet i tak samo wszyscy powinniśmy znać granicę pomiędzy inspiracją, a wykorzystaniem pracy kogoś innego. Nie chodzi o wskazywanie palcami osób, które popełniły plagiat i skopiowały czyjś tekst, obraz, muzykę. Chodzi o uświadomienie im, że to przestępstwo. O pokazanie, że nie ma akceptacji podobnego zachowania. Nie ma wymówek.

Inaczej pewnego dnia obudzimy się w świecie bez blogów i darmowych treści, bez fragmentów nieukończonych tekstów, bez dzielenia się procesem twórczym. W świecie, gdzie lata Waszej ciężkiej pracy (czy to profesjonalnej, czy amatorskiej), zostaną przywłaszczone sobie przez kogoś, kto wykorzysta je dla własnych korzyści.

Rozmawiajmy więc o tym. Uświadamiajmy innych.

2 myśli na temat “Żadnych wymówek dla plagiatów”

    1. Ale magisterka to zbiór cytatów, z których do każdego jest podane źródło. Plagiat jest wtedy, kiedy udajesz, że wszystkie te mądre myśli są Twoje ;).
      A śnieg jest wordpressowy, nie mój :P.

Dodaj komentarz