Sprzątanie literackiej szafy

2Od czasu do czasu zaglądam do szafy i dochodzę do wniosku, że pora ją uporządkować. Nie tylko powiesić wszystkie spódnice obok siebie i posortować swetry, ale przede wszystkim wyjąć wszystkie ubrania, przymierzyć ponownie i spróbować przypomnieć sobie, kiedy ostatni raz miałam je na sobie. Nie lubię tego robić, bo podobne porządki wymagają pożegnania się ze strojami, do których mam stosunek emocjonalny lub przyznania przed samą sobą, że w jakąś bluzkę już na pewno się nie zmieszczę. A ta marynarka? Uwielbiam ją, ale zaczyna wyglądać na znoszoną… Jeśli nie czujecie się podobnie, to może chociaż potraficie wyobrazić sobie, jak niewdzięczne jest to zadanie.

Z kolei bardzo lubię sprzątanie mojej literackiej szafy: wracanie do wszystkich tych pomysłów, które zapisałam lata temu i przyglądanie się zaczętym tekstom, które wiecznie odkładam na później. Takie porządki to nie tylko przyjemna niespodzianka związana z odkrywaniem zapomnianych perełek, ale także podejmowanie decyzji, czy do czegoś warto wrócić. Niektóre teksty pozostają w archiwum, by zostać zapomniane na zawsze, natomiast inne wciąż mają szansę i czekają na swój czas. Będą doskonałym materiałem na te ponure dni, które każdy pisarz czasami ma – gdy wydaje mu się, że nie ma już żadnych nowych pomysłów.

Sprzątanie literackiej szafy pomaga mi też zaobserwować, jak rozwijam się pisarsko i jak zmienia się mój styl. Jak staje się lepszy. Czasem nawet kusi mnie, by napisać na nowo jakiś stary tekst, poprawić go lub napisać tę samą historię z innej perspektywy. Oczywiście, żebym poświęciła jej czas, historia musi do mnie przemawiać. Jednym z takich opowiadań, znalezionych w czeluściach katalogu z tekstami był „Kot na sznurku” – opowieść, która po napisaniu jej od nowa i innych poprawka trafiła do antologii. Kilka innych tekstów wciąż czeka na swoją kolej i jestem pewna, że kiedyś nadejdzie pora, by się nimi zająć… chyba, że któregoś dnia zdecyduję się przełożyć je na stos „rzeczy do wyrzucenia”.

Jest też pomysł na powieść i gdybym miała trzymać się odzieżowych porównań powiedziałabym, że to „strój na specjalną okazję”. Wisi w mojej literackiej szafie i raz na jakiś czas patrzę na niego z myślą „to naprawdę dobry pomysł”, ale za każdym razem decyduję, że jeszcze nie czas na niego. Wiem, bo próbowałam napisać tę powieść już dwa razy.

A jak z Wami? Jak wygląda Wasza literacka szafa? Czy jest uporządkowana, z pomysłami ułożonymi w rządku, czekającymi na swoją kolej? A może to mieszanka różnych gatunków i styli, rozpoczętych projetków, kusych planów oraz kompletnych kreacji, których wątki wciąż wymagają nieco pracy? A może otwieracie swoją szafę tylko po to, by wrzucić tam kolejny zestaw pomysłów (założę się, że coraz trudniej je upchnąć), ale nigdy nie zaglądacie do środka, bo pojawiają się wciąż nowe inspiracje?

Dodaj komentarz