Przygotujcie się! NaNoWriMo… nie nadchodzi!

NaNoWriMo(1)

Bierzesz udział w tym roku? Nie jestem jeszcze gotowy! Muszę napisać plan. Zostało już tak mało czasu! OMG! Jesteś gotowa? Masz jakieś wskazówki? Oto mój przepis na sukces! O czym będziesz pisać?

Jeśli pisarzami lub macie piszących przyjaciół, podobne komentarze zapewne pojawiają o tej porze roku się regularnie w Waszych mediach społecznościowych. Prawie wszyscy przygotowują się do (albo obawiają się) początku National Novel Writing Month – Narodowego Miesiąca Pisania Powieści (który stał się właściwie bardzo międzynarodowy). Wszyscy, poza nami, garstką ludzi w rogu, którzy przyglądają się temu radosnemu szaleństwu z niezwyczajnym spokojem.

Muszę przyznać, że co roku zachwyca mnie pomysł miesiąca poświęconego pisaniu, próby osiągnięcia pułapu 50 tysięcy słów oraz dzielenia moich sukcesów i porażek ze wspaniałą społecznością, która zbiera się wokół NaNoWriMo. Co roku rozważam pomysł przyłączenia się i niezmiennie co roku decyduję się tego nie robić.

Uważam, że NaNoWriMo to wspaniały pomysł. Doskonały sposób na zachęcenie ludzi do rozpoczęcia pisarskiej przygody i zrobienia czegoś z historiami i pomysłami, które mają. Ale myślę też o tym jak o intensywnej diecie: być może uda się osiągnąć krótkoterminowy cel, ale nie da się w ten sposób wyrobić nawyku. A myślę, że nawyk – nawyk pisania – jest dla pisarza jedną z najważniejszych rzeczy. Dlatego mimo że co roku kusi mnie wizja szaleńczego stukania w klawiaturę w każdej wolnej chwili, zawsze wybieram jednak wolniejsze tempo w nadziei, że uda mi się wyrobić nawyk pisania. W końcu jeśli będę pisać nawet zaledwie 500 słów dziennie, po roku będę miała ich już 180 tysięcy: powieść i kilka opowiadań. Być może ich napisanie zajmie dłużej, ale mogą też wymagać mniej poprawek, dzięki czemu i tak oszczędzę czas.

Będę dopingować wszystkich uczestników NaNoWriMo i wspierać ich w dążeniu do celu. Będę się cieszyć wraz z nimi, gdy uda im się napisać te 50 tysięcy słów w ciągu miesiąca, bo to wyjątkowe osiągnięcie! Ale w ty samym czasie będę siadała przy klawiaturze i spisywała moje 500 słów dziennie (czasem więcej, a czasem mniej), mając nadzieję, że wyrabiam nawyk, który zostanie ze mną na całe życie. I raz na jakiś czas, gdy będę widziała aktualizacje znajomych pisarzy, którzy biorą udział w NaNoWriMo w tym roku, pomyślę: „Może za rok?”

Ale teraz, ponieważ decyzja została już podjęta, po prostu życzę powodzenia i przyjemnego pisania wszystkim uczestnikom. Pamiętajcie, że nawet jeśli nie uda Wam się „wygrać”, ale zdołacie wyrobić sobie nawyk pisania, albo jeśli napiszecie coś nie biorąc udziału w akcji: wciąż jesteście zwycięzcami, dążąc do celu i spełnienia marzeń.

To jak? Jakie macie plany na listopad?

2 myśli na temat “Przygotujcie się! NaNoWriMo… nie nadchodzi!”

  1. Ja raz się odważyłam wziąć udział, ale nie wyrobiłam. Mam poczucie, że wypisywanie strumienia świadomości, takie pisanie na akord nie ma wartości. Bo przecież to jest pisanie dużo i na czas, czegokolwiek. Potem i tak do niczego się nie nadaje. Cztery razy tyle czasu traci się na poprawianie 🙂

    1. Są osoby, które wolą poprawiać gotowy tekst, jak zły by nie był, ale ja się raczej zgodzę z Tobą – wolę pisać wolniej, ale za to później mieć mniej poprawek do zrobienia (i tak zawsze wychodzi jakoś dużo, ale mam nadzieję, że mniej, niż jakbym pisała w pośpiechu).
      Dodatkowo, jakoś tak się składa, że listopad nie jest dla mnie najlepszym miesiącem na podobne przedsięwzięcia.

Dodaj komentarz