Muzyczne inspiracje – część II

4553096837_5cd3cebdb9_oKomentarz do poprzedniej części „Muzycznych inspiracji” uświadomił mi, że nie podkreśliłam różnicy pomiędzy „muzyką do pisania” i „muzycznymi inspiracjami”. Ta pierwsza to często lista ulubionych piosenek pisarza lub muzyka pozbawiona tekstu (na przykład klasyka albo ścieżki dźwiękowe z filmów), która ma być tylko tłem izolującym pisarza od rzeczywistości i pomagającym w skupieniu. Natomiast ta druga może okazać się czymkolwiek, co pisarz usłyszał, choćby i przez przypadek: hitem znanego twórcy w radiu, zapomnianą kołysanką albo jeszcze czymś innym, włącznie z utworami, które nie znajdują się w sferze muzycznych zainteresowań pisarza.

I kiedy przyglądam się swoim muzycznym inspiracjom, uświadamiam sobie, jak bardzo ich lista różni się od tego, czego zazwyczaj słucham i od tego, czego słucham podczas pisania. Oczywiście część z piosenek trafia na moją stałą listę odtwarzania, czy to pisarską, czy to ogólną, ale inne na zawsze pozostają związane z jednym pomysłem i nie słucham ich po zakończeniu pisania historii, którą zainspirowały. Jeśli istnieje jakaś zasada związania z inspiracjami, jeszcze jej nie odkryłam i jedyne, co mogę powiedzieć na pewno, to że inspiracje przychodzą niespodziewanie: i jedna z nich znalazła się na liście poniżej.

Piosenka 5 – „Turn Loose the Mermaids”, Nightwish

Tę historię już znacie: grupa, którą znałam, ale której nie słuchałam zbyt wiele, powraca z nowym albumem (i nową wokalistką), więc kusiło mnie, żeby posłuchać nowych utworów. Jak zapewne się domyślacie, skończyło się na kupnie całego albumu, a jedna z piosenek zainspirowała opowiadanie. Może więc powinnam skupić się na wyszukiwaniu grup, które wracają z nowymi albumami?

W tym samym czasie ogarnęła mnie nostalgia za baśniami z dzieciństwa, tymi mrocznymi i nierzadko okrutnym opowieściami Andersena i braci Grimm. Rozmyślałam też o kolorowych i pluszowych wersjach Disneya, a przy okazji odkryłam, że są ludzie, którzy nie wiedzą, że przesłodzone animacje nie są oryginałami, a adaptacjami!

I tak właśnie moja nostalgia i piosenka grupy Nightwish stały się inspiracją do napisania własnej wersji jednej z klasycznych baśni. „Queen’s Song” („Pieśń Królowej”) jest mroczniejsza niż oryginał, ale w końcu to już nie baśń, a opowiadanie dark fantasy. Napisałam je słuchając właśnie „Turn Loose the Mermaids” i gdy tylko słyszę ten utwór, obrazy związane z opowieścią natychmiast do mnie wracają.

 

Piosenka 6 – „Metaphor”, In Flames

Kiedy pisałam „Witch’s Game” („Grę czarownicy”), moją pierwszą powieść po angielsku, najtrudniej było mi znaleźć właściwe słowa i pozbyć się strachu związanego z pisaniem w obcym języku. I mimo, że te „właściwe słowa” nie zawsze się znajdowały, nie poddałam się i udało mi się ją napisać (ponad 100 tys. słów).

„Witch’s Game” nie ma tradycyjnych rozdziałów, a zamiast tego podzielona jest na cztery części i pierwsza z nich została napisana niemal w całości do „Metaphor” grupy In Flames. Na pewnym etapie wystarczyło włączyć tę piosenkę i mój mózg natychmiast przestawiał się na „tryb pisarski”, a gdy zdarzyło się, że utknęłam, przesuwałam po prostu pasek odtwarzania do 1:50 minuty i podkręcałam głośność. Gdy tylko rozpoczynała się partia perkusji, bez trudu wracałam do pisania.

„Reroute to Remain” to jeden z moich ulubionych albumów grupy In Flames (chociaż nie mogę powiedzieć, że znam całą ich dyskografię), jeśli mogę tak powiedzieć w sytuacji, w której uwielbiam sześć piosenek, a zupełnie nie pamiętam pozostałych ośmiu. Z tego właśnie powodu „Metaphor” nie jest jedyną piosenką, która mnie zainspirowała i o drugim z ulubionych utworów możecie poczytać tuż pod filmem poniżej (i nie martwcie się, pozostałych czterech piosenek nie ma na liście).

 

Piosenka 7 – „Dawn of a New Day”, In Flames

„Witch’s Game” miała wszystko, co dark fantasy mieć „powinno”: potwory, demony, knującą czarownicę, samotnego łowcę, szanowanego rycerza, dziewczynę z tajemnicą, młodego bohatera, magiczny miecz i dobrego, mądrego staruszka. Oczywiście szybko okazało się, że nikt nie jest tym, kim powinien być (no, może poza łowcą) i żaden z bohaterów nie dał się łatwo wpasować w schematy. Mądry staruszek ma swoją mroczniejszą stronę i gdy w 3 części powieści siedzi w samotności, próbując upewnić się, że jego plan się powiedzie, wokalista In Flames śpiewa „Bring me splinters of tomorrow, collect the parts where I win.

Ale w gruncie rzeczy cała piosenka odnosi się do części trzeciej, gdyż większość postaci musi w niej dokonać trudnych wyborów. Muszą zaakceptować własną naturę, złamać własne zasady, podjąć decyzję o poświęceniu własnego życia lub obrócić się przeciw towarzyszom. A wszystko to, by uratować kraj przed podwójną inwazją. W epickich bitwach stawią czoła nie tylko wrogom, ale i samym sobie. Jak w piosence: „Against the grain, against the odds.” („Na przekór regułom, na przekór szansom.”).

 

Piosenka 8 – „La Tortura”, Shakira

Oto dowód, że inspirację można znaleźć w niespodziewanych miejscach i piosenkach.

Pierwszą i trzecią część „Witch’s Game” pisałam z In Flames grającym w tle, natomiast druga część miała zupełnie inny podkład.

W tej części Khione, czarownica, staje przed trudnymi wyborami. Nie dość, że jest zmuszona do ocalenia życia fanatyka, który jej nienawidzi, to jeszcze musi stawić czoła przeciwnikowi, który przewyższa ją siłą. A w walce z nim będzie musiała wybrać pomiędzy tym, o czym zawsze marzyła (ciche, spokojne życie poświęcone studiom magicznym) i tym, co uważa za swój obowiązek, a za co najprawdopodobniej przyjdzie jej zapłacić życiem. Inne postacie też maja swoje dylematy, ale myślę, że uwaga skupiona jest głównie na Khione.

Dlaczego więc ta piosenka? Na Shakirę trafiłam podczas przeglądania Youtube. Nie znałam jej wcześniej i wydaje mi się, że moją uwagę przyciągnęła parodia jednego z teledysków, co spowodowało, że postanowiłam posłuchać oryginału. Mimo, że muzyka nie do końca odpowiada moim gustom, zafascynował mnie taniec Shakiry. W porównaniu do innych popowych gwiazdek, które często wydają się wić się lub dygotać do rytmu (i nazywane jest to choreografią), Shakira naprawdę tańczy. Wciąż zachwyca mnie jej interpretacja flamenco w „Gypsy” (szkoda tylko, że kamera skupia się na pokazywaniu tylko jednej części jej ciała), gdyż podobny taniec to rzadkość w teledyskach. Co zabawne, taniec Shakiry w „La Tortura” mi się akurat nie podobał, ale piosenka wpadła w ucho. Wysłuchałam jej raz, potem kolejny, aż piosenka skończyła w pętli, „bo tak dobrze się przy niej pisało”. A że nie znam języka hiszpańskiego, wyobraźnia dopisywała słowa i malowała obrazy do melodii i wokalu.

 

To już wszystko w tej części „Muzycznych inspiracji” i jak poprzednio mam nadzieję, że podzielicie się własnymi inspiracjami albo muzyką, przy której piszecie. A może chcecie się podzielić refleksjami na temat historii, do których mogłaby Was zainspirować muzyka powyżej?

A jeśli jeszcze nie mieliście okazji, to wciąż możecie posłuchać muzycznych inspiracji w części I, lub przejść do części III.

 

Dodaj komentarz