Sobota Pisarki-Graczki: Shadowrun Returns, Shadowrun Dragonfall

2

Dobrą sesję gier fabularnych („papierowe RPG”) lubię nawet bardziej nawet niż gry komputerowe i w przeszłości grałam regularnie (wciąż pewnie bym grała, gdybym miała okazję), więc nazwa „Shadowrun” nie była mi obca, choć nigdy miałam okazję w nią zagrać i kiedy Shadowrun Returns pojawił się na Kickstarterze, nie poświęciłam mu zbyt wiele uwagi. Grę kupiłam dopiero dużo później, gdy Shadowrun: Dragonfall był już dostępny. Grę polecił mi znajomy, więc kupiłam pakiet zawierający obie części gry i zanim się zorientowałam, zanurzyłam się w mroczny i niezwykle bogaty świat magii, technologii, potężnych korporacji i shadowrunnerów.

Od razu przyznam, że zakochałam się w grafice, która przywołuje nastrój gier z późnych lat 90-tych (i wczesnych 2000-nych), ale jednocześnie jest o wiele barwniejsza i przesycona szczegółami niż starsze gry. Grafika zdecydowanie nie jest odzwierciedleniem najnowszych technologii celujących w jak najdokładniejsze odzwierciedlenie rzeczywistości, a zdecydowanie cieszyła moje oko i budowała nastrój gry, odzwierciedlając mieszankę magii i cyberpunka.

Nie miałam specjalnie pojęcia o świecie, ale gra dobrze sprawiła się zarówno w kwestii przeprowadzenia mnie przez stworzenie postaci (doświadczenie z grami RPG będzie niewątpliwie przydatne, by zrozumieć dostępne opcje, ale znajomość systemu Shadowrun nie jest niezbędna) i umożliwienia mi zapoznania się ze światem. Najpierw odwiedziłam Seattle w scenariuszu The Deadman’s Switch, a następnie Berlin w Dragonfall i w obu przypadkach gra dostarczyła wielu informacji nie tylko tych ogólnych o świecie, ale i o lokalnych wydarzeniach.

Obie gry zawierają dużo tekstu i gdzie grafika nie daje rady czegoś pokazać, okna dialogowe ją zastępują. Wszystkie emocje na twarzach postaci, ton głosu oraz drobne gesty przekazywane są przez opisy, więc granie w Shadowrun przypomina trochę czytanie interaktywnej książki z przepięknymi ilustracjami i pozostawia wiele miejsca dla wyobraźni. Być może nie będzie to tak zachęcające dla osób, które przyzwyczajone są do pełnego 3D, ale też dzięki temu omijają nas nienaturalne gesty animowanych postaci, mimika, która wydaje się sztuczna i wszystkie inne efekty uboczne „prawie” doskonałej grafiki.

Teksty czyta się z zaciekawieniem, a styl jest co najmniej przyjemny (znalazłam tam nieco pisarskich klejnotów!), ale co najistotniejsze – sprawiają wrażenie ważnych. Dostarczają wiedzy o świecie, opisów sytuacji i innych przydatnych informacji i nigdy nie zostawiają gracza z wrażeniem, że były zbędne lub stworzone, by sztucznie powiększyć zawartość gry. Nigdy nie zdarzyło mi się przeskakiwać przez „nudne kawałki” albo dochodzić do wniosku, że to, co przeczytałam, było bezużyteczne. A kiedy postacie dzielą się swoimi historiami, robią to zazwyczaj w naturalny sposób, bez sztucznego natłoku informacji albo nadmiernego dramatyzmu, co sprawia wrażenie, że jesteśmy częścią tego świata, a nie tylko gościem.

Jeśli natomiast chodzi o mechanikę, to zwiedzanie świata odbywa się w czasie rzeczywistym, ale na początku walki gra przełącza się w tryb turowy, dzięki czemu można spokojnie zaplanować wszystkie akcje. Bitwa podzielona jest na dwie części: gracza i wrogów, a każda z postaci ma określoną liczbę punktów akcji (można zdobyć więcej wraz z rozwojem postaci), które wykorzystywane są na ruch, atak, rzucanie czarów lub używanie przedmiotów. W grze nie ma inicjatywy, więc można przełączać się pomiędzy postaciami i zmieniać taktykę, gdy to konieczne (na przykład, gdy snajperowi nie udało się dobić przeciwnika i kto inny musi to zrobić). Środowisko dostarcza osłony, która wpływa na szansę trafienia i może być przydatne dla magów i szamanów („ley lines” wzmacniają zdolności magiczne, niektóre miejsca umożliwiają przyzwanie duchów bez wykorzystania totemów, a beczki można wysadzić, raniąc przeciwników wokół), ale poza tym nie ma specjalnego znaczenia taktycznego.

Sama walka jest prosta i intuicyjna i rzadko wymaga godzin planowania, choć warto jednak wykorzystać odrobinę strategii. Zwłaszcza, że wrogowie zawsze próbują zaatakować najpierw główną postać, co nie jest idealne w przypadku, gdy wybraliśmy mniej odporną klasę. W efekcie początek każdej bitwy staje się próbą odwrócenia uwagi o naszej postaci i skupienia jej tej, która jest najbardziej wytrzymałą w grupie.

A co z historią? The Deadman’s Switch, scenariusz z Shadowrun Returns był dość liniowy, ale wątki główne i poboczne wciągały wystarczająco, łącząc przysługę dla martwego przyjaciela ze śledztwem dotyczących tajemniczych morderstw i potężnym kultem, którego wpływy w mieście zaczynają rosnąć. Historia ta jednak jest dość krótka i powinna być traktowana tylko jako przystawka albo wydłużony tutorial przed daniem głównym: Dragonfallem. Historia osadzona w Berlinie jest o wiele bardziej złożona i oferuje kilka nieoczekiwanych zwrotów akcji, dostarczając także kilku zadań pobocznych, dzięki którym gra sprawia wrażenie mniej liniowej. Zwroty akcji dostarczają wielu emocji i mimo że zarówno gracze-weterani jak i doświadczeni pisarze dostrzegą kilka sztampowych rozwiązań, w ogólnym rozrachunku nie ma się poczucia, że twórcy poszli na łatwiznę.

Towarzysze postaci gracza i bohaterowie niezależni w obu grach są interesujący i mają różnorodne osobowości oraz cele. W porównaniu z innymi grami nie mają zbyt wiele do powiedzenia, ale wciąż dodają smaku światu przedstawionemu i historii oraz — co jest ważne dla pisarzy — podsuwają wiele pomysłów na interesujące postacie.

Dzięki temu, gry z serii Shadowrun są inspirujące i dostarczają rozrywki, jednocześnie nie wymagając poświęcenia tak dużej ilości czasu jak niektóre bardziej znane RPG. Wystarczy około 30-45 godzin by ukończyć je obie, co jest dość rozsądną liczbą dla wszystkich tych pisarzy-graczy, którym wiecznie brakuje czasu. I nie muszę chyba mówić, że na pewno zagram w Shadowrun: Hong Kong, który wyszedł w tym miesiącu, więc na pewno o nim przeczytacie w przyszłości.

Statystyki:

Historia: Wysoka

Zagłębienie w świat: Bardzo wysokie

Inspiracja: Wysoka

Stopień relaksu: Średni

Ryzyko prokrastynacji: Średnie


Post jest częścią serii Sobota Pisarki-Graczki. Możecie przeczytać o co w niej chodzi lub przejrzeć inne posty z serii.

Dodaj komentarz