Dragon Loyalty Award Blog Hop

Blog Hop_PLBloga Brainfluff pisanego przez Sarah Higbee, odwiedzam w miarę regularnie (czyli kiedy pamiętam i mam chwilę, by tam zajrzeć), czytając jej recenzje i przemyślenia. Sarah pożera książki w tempie, któremu mogłabym dorównać tylko w przypadku pudełka Toffifee lub innych słodyczy, a potem dzieli się wrażeniami z lektury. Oprócz recenzji zamieszcza też wiersze i interesujące teksty znalezione w zakątkach Internetu. I to właśni ona nominowała mnie w „blog hopie” Dragon Loyalty Award, między wierszami sugerując, że jeśli spróbuję udawać, że nigdy nie widziałam jej posta, spotkają mnie ogniste i skrzydlate konsekwencje, więc wolałam jednak napisać post.

Jak w przypadku wszystkich „blog hops”, zasady są dość proste: podzielić się wiadomością o nagrodzie (znane też jako „pochwalenie się nią” lub „zamieszczenie jej”), nominowanie kolejnych piętnastu ofiar… ekhm, miałam na myśli moich najdroższych przyjaciół, którzy przejmą pałeczkę (i powiadomienie ich o nominacji, żeby mogli uniknąć smoczego gniewu) oraz zamieszczenie 7 interesujących faktów o sobie.

Proste, prawda?

Przyznaję, że uwielbiam łańcuszkowe „blog hopy” chociażby z tego powodu, że mogę odegrać się na osobach, które nominowały mnie do czegoś w przeszłości (nie myślisz chyba, Myku, że zapomniałam, prawda?), ale pomijając już kwestię zemsty, to po prostu kolejna świetna okazja, by zbliżyć się do siebie i pośmiać się, gdy będziemy dzielić się swoimi najpilniej strzeżonymi tajemnicami i żenującymi historiami… Oj, przepraszam, trochę mnie poniosło. Miałam oczywiście na myśli, że to kolejna wspaniała okazja by poznać się lepiej, gdy będziemy dzielić się siedmioma interesującymi faktami o nas samych.

dragonaward_PL

Zacznę od nominowanych szczęśliwców, by nie mogli później twierdzić, że nie doczytali do końca i w jakiś sposób przegapili się na liście. W losowej kolejności nominuję więc następujące osoby:

  • Myk Pilgrim – littleplasticcastle.com (no dobrze, w jego przypadku kłamałam, że kolejność jest losowa)
  • Lucy Jayne – lucyjayneauthor.com
  • Meg Cowley – megcowley.co.uk
  • TP Hogan – tphogan.wordpress.com
  • JR Barker – jrbarker.info
  • J Elizabeth Hill – jelizabethhill.wordpress.com
  • Lucosef – dodgingwordcount.wordpress.com
  • Allison – eclecticali.wordpress.com
  • Alayna Coyle – alaynamcole.com
  • Sarah Wright – smwright.wordpress.com
  • CM Schofield – cmschofield.com

I tyle. Uznałam, że zatrzymam się na 11 osobach, bo 11 to ładniejsza liczba niż 15. Wszystkie osoby powyżej to wspaniali ludzie, na pewno warci chwili Waszego czasu. A jeśli nie ma Was na liście, to prawdopodobnie wciąż uważam, że jesteście fajni, po prostu zapomniałam dopisać Was do listy. Przepraszam!

A dla tych wszystkich, którzy byli wystarczająco cierpliwi, by przetrwać dotychczasowe 400 słów mojego wywodu, przygotowałam listę 7 faktów. Nie jestem pewna, czy są interesujące, ale ponieważ często opowiadam o swoim marzeniu z lat dziecięcych, kiedy to chciałam zostać ninją lub wiedźmą kiedy dorosnę, tego faktu na liście nie będzie.

Miłej lektury!

Fakt 1:

Uważam, że długopisy służą do rysunków, a nie pisania i przez większość życia używałam pióra na naboje. Zaczęło się od tanich, plastikowych piór ozdobionych obrazkami z tym, co było w danym czasie popularne, a skończyło się na bardzo wyjątkowym Watermanie, który właściwie był prezentem dla mojego ojca, ale ponieważ on nigdy nie używał piór, przekazał go mnie.

Pióro było doskonałe, od cienkiej stalówki (nie lubię tych grubszych, bo mój charakter pisma jest dość drobny) aż po przepiękny wygląd chromu i srebra. Pióro towarzyszyło mi przez dobrych sześć czy siedem lat do momentu, w którym wysłużona zakrętka poluzowała się i zginęła. Podczas następnej wizyty w Polsce wybrałam się prosto do mojego ulubionego sklepu papierniczego, który sprzedawał szeroki zakres produktów Wartemana i mimo, że akurat tego modelu nie mieli w ofercie, właściciel był miły i zamówił go dla mnie, więc do Irlandii wracałam już z nowym-starym piórem. A kiedy dwa lata później skradziono mi torbę i nie miałam akurat w planach wizyty w Polsce, przeszukałam Internet i z pomocą Amazonu zdobyłam kolejny egzemplarz, który przyleciał do mnie aż z Francji, więc moje ulubione pióro wciąż jest ze mną.

Fakt 2:

Do pisania używam fioletowego atramentu. Nigdy nie byłam fanką niebieskiego i szybko przerzuciłam się na czarny. Zielony był jedynie krótką przygodą, bo okazał się za jasny, a fioletowy był doskonałym wyborem. Myślę, że to już przynajmniej 15 lat (jeśli nie więcej) odkąd zaczęłam pisać na fioletowo, a ponieważ naboje w tym kolorze nie są popularne (i jeszcze nie trafiłam na nie w Irlandii), kupuję zawsze spory zapas podczas wizyt w Polsce.

A w czasach, gdy więcej pisałam ręcznie, zwłaszcza osobiste listy, często wybierałam zielony papier, który doskonale pasował do atramentu.

Fakt 3:

Uwielbiam piękne notatniki i często kupuję ich za dużo (choć próbuję się teraz ograniczać). Zazwyczaj pozostają puste, podczas gdy ja próbuję znaleźć dla nich jakiś szczytny cel, co w praktyce oznacza, że niektóre pozostaną puste już na zawsze. Pewnego razu mój partner zauważył rosnący stos i zasugerował pozbycie się części z nich, więc rozsądnie przeniosłam je na półkę z książkami gdzie leżą, nie przyciągając uwagi, aż do dzisiaj.

Fakt dodatkowy: moją drugą miłością są pudełka, zwłaszcza te tekturowe, z pięknymi nadrukami, które można układać na stosach. A ponieważ służą do przechowywania wszystkich moich drobiazgów, zawsze mam dobrą wymówkę, by kupić więcej.

Fakt 4:

Moją maskotką jest wielka pluszowa pantera. Nazywa się Zu i kupiłam ją, kiedy miałam dwadzieścia kilka lat i bardzo potrzebowałam przytulić się do czegoś — czegoś większego niż zwyczajowa maskotka. Zu nie zmieściła się do żadnej torby, więc musiałam ją nieść do domu w ręku i wciąż pamiętam, że gdy mijały mnie samochody, głowy pasażerów oglądały się na mnie z niedowierzaniem. Zabrałam Zu ze sobą do Irlandii i wciąż ma specjalne miejsce na łóżku.

Fakt 5:

Nie noszę zbyt wiele biżuterii, ale kiedy miałam 18 lat postanowiłam przekłuć uszy i od tego czasu zawsze rozglądam się za interesującymi i oryginalnymi kolczykami. Skórę mam nieco alergiczną, więc mogę nosić tylko srebro (choć złoto pewnie też nie stanowiłoby problemu), ale czasem kupuję też kolczyki zrobione z innych metali i po prostu podmieniam zawieszki na srebrne.

Fakt 6:

Z jakiegoś powodu podoba mi się prawie wszystko z ważkami. Myślę, że chodzi o ich wygląd: smukłe ciało i piękne, delikatne skrzydła. A w języku angielskim „ważki” mają w nazwie smoka, więc to też plus. Nie zbieram wszystkiego z ważkami, ale jeśli znajdę coś, co wykorzystuje ich wygląd, na pewno taki przedmiot przyciągnie mój wzrok.

Fakt 7:

Swojego partnera poznałam przez Internet i najpierw przez rok rozmawialiśmy pokonując różnicę czasu między Europą i Ameryką, zanim mój partner kupił bilet do Irlandii by się ze mną spotkać. Kiedy zobaczyłam go na lotnisku, jacyś przechodnie zaczęli pokazywać mnie palce i krzyczeć: „Patrz! Jest dziewczyna! Jest dziewczyna!”, co sprawiło, że doświadczenie było dość… nierealne. Dopiero później dowiedziałam się, że mój partner podzielił się naszą historią z ludźmi, których poznał podczas lotu i którzy najwyraźniej przejęli się widokiem naszego pierwszego spotkania.

 

Dodaj komentarz