Miesiąc pisania – czerwiec

MoW-PLCzerwiec nie tylko wyznaczył połowę wyzwania 365k Club, ale też okazał się interesujący pisarsko. Jak już wiecie, skończyłam pierwszą wersję mojej powieści fantasy, więc przez pierwszą połowę miesiąca mój entuzjazm związany ze zbliżaniem się do końca ułatwiał dodawanie słów.

A potem napisałam ostatnie zdanie powieści. I poczułam się zagubiona.

W ciągu ostatnich miesięcy wiedziałam, jakie sceny będę pisała i co zrobią moje postacie, nawet jeśli niektóre szczegóły wciąż wymagały dopracowania. Kiedy jednak powieść została ukończona, a ja nie miałam zaplanowanego nic nowego, nagle te 1000 słów dziennie stało się uciążliwym obowiązkiem. Pewna tęsknota za wymyślonymi ludźmi, z którymi spędziłam prawie pół roku też nie pomagała.

Udało mi się napisać codzienne minimum, ale zdecydowanie nie czułam się komfortowo. Jednak po to właśnie są wyzwania, czyż nie?

1000JunPL

Poza tym nie mogę uznać czerwca za zły, skoro nie tylko pisałam 1000 słów dziennie, ale też spotykałam się z przyjaciółmi, przeczytałam dwie książki, grałam w Divinity: Original Sin i niemalże jednym cięgiem obejrzałam 2 sezon „Agents of S.H.I.E.L.D.” A dodatkowo jeszcze zaczęłam redakcję powieści, żeby przygotować się na początek Camp NaNoWriMo.

Ponieważ minęła już jedna trzecia lipca, pewnie ciekawi Was, jak radzę sobie z podwójnym wyzwaniem – pisania i redakcji, ale nie pisnę ani słówka! Jeszcze nie teraz! Wygląda jednak na to, że największą trudnością nie będzie znalezienie równowagi pomiędzy dwoma wyzwaniami (i znalezienie czasu na resztę życia!), ale zaplanowanie nowej powieści. Opowiadania są po prostu za krótkie, by wystarczyć na potrzeby 365k Club i mimo że wymagają mniej planowania, ich skondensowana budowa wymaga przemyślenia.

Czy mi się uda? Zobaczymy niedługo, w kolejnym raporcie „Miesiąc pisania”.


Ten post jest częścią serii „Miesiąc pisania” – comiesięcznego sprawozdania z mojego udziału w wyzwaniu 365k Club.

Dodaj komentarz