To zawsze wspaniałe uczucie

FirstDraftPLSą takie rzeczy, które zawsze są wspaniałe. Smak pierwszych truskawek, gdy zaczyna się lato. Otworzenie nowej książki ulubionego autora. Dotyk poduszki na twarzy po długim i wyczerpującym dniu. Ile razy by się ich nie doświadczyło, towarzyszące im uczucie zawsze jest wspaniałe.

A skończenie pisania, czy to opowiadania, czy powieści, jest jedną z takich rzeczy.

W sobotę napisałam ostatnie zdanie powieści, nad którą pracowałam przez ostatnie sześć miesięcy. Nie napisałam „Koniec” na samym dole, bo prawdopodobnie konieczna będzie druga część, ale nawet bez tego jednego słowa uważam pierwszy szkic za skończony.

To nie pierwsza powieść, którą napisałam. Nawet nie pierwsza, którą napisałam po angielsku. Jednak to wciąż to samo wspaniałe uczucie, jakie towarzyszyło ukończeniu pierwszej. Ma najbardziej skomplikowaną intrygę, najbardziej rozbudowany świat i w porównaniu do moich poprzednich tekstów mój angielski  — choć daleki od doskonałości — jest najlepszy. To także pierwsza powieść, którą skończyłam od dwóch czy trzech lat i pierwsza, której napisanie zajęło mi tak niewiele czasu. I ukończenie jej to tak samo wspaniałe uczucie, jak to, które towarzyszyło pierwszej powieści, napisanej po polsku wiele lat temu.

Znajomi pytali, jak będę świętowała — muszę przyznać, że w ogóle tego nie rozważałam. Kiedy już napisałam ostatnie zdanie, pomyślałam „Powinnam pewnie otworzyć wino”, ale zużyłam przecież całe do risotto, a samotna butelka piwa, zagubiona w mojej kuchni, nie była nawet schłodzona, więc zamiast tego wypiłam kawę i sok grejpfrutowy. I pozwoliłam sobie na granie w gry komputerowe przez cały dzień. Ukończenie pierwszej wersji powieści jest samo w sobie świętem, więc nic innego nie było potrzebne.

Patrzę na wielkość powieści, na te 766 tys. znaków (lub 136 tys. słów, jeśli wolicie liczyć w ten sposób) i czuję trochę żalu, że dziś nie usiądę już, by dodać kolejną scenę, czy napisać kolejną zabawną rozmowę pomiędzy dwójką moich głównych bohaterów, których poznałam i polubiłam nie mniej, niż swoich przyjaciół. Jeśli kiedyś zdarzyło Wam się przeczytać książkę, ale tak naprawdę nie chcieliście, by się skończyła, to uwierzcie: pisarze mogą czuć coś podobnego w odniesieniu do swoich książek.

Co teraz? Zrobię sobie kilka tygodni przerwy od powieści, a w lipcu zabiorę się za jej redakcję. Wrażenia pierwszych czytelników były pozytwne. Historia podobała się zarówno mój partnerowi, któremu przez ostatnie miesiące czytałam każdą ze scen i mojej przyjaciółce, która czytała pierwotną wersję, aktualizowaną na bieżąco, jednak są rzeczy, które muszę poprawić, zanim pokażę powieść komukolwiek innemu.

Poza tym ukończenie powieści nie oznacza, że zamierzam przestać pisać 1000 słów dziennie. Zostało jeszcze 6 miesięcy wyzwania i jestem zdeterminowana, by wytrwać do końca. Co oznacza, że wkrótce będę musiała zacząć nową powieść, bo 365k Club sprawia, że opowiadania kończę bardzo szybko.

Jeśli więc ktoś chce zapytać, jak mi minął weekend, mogę powiedziecieć: skończyłam powieść i to wstaniałe uczucie. To zawsze wspaniałe uczucie.

Dodaj komentarz